Czym się zajmuję
Biorę sobie jakiś proces na tapetę, taki podobno ułożony. Na przykład taki z dokumentu ze stemplem KORNICASE, z którego mogłeś tu trafić. No i jak już sobie wezmę, to mam do niego dziesiątki pytań i uwag, czym dotychczasowym właścicielom skutecznie podnoszę ciśnienie. Wyznaję zasadę Murphy’ego – jeśli w procesie coś prawie na pewno się nie zdarzy, to zdarzy się na pewno. Prawdopodobnie już się zdażyło, ale tego nie odnotowałeś…
Poza tym łączę kropki, wymieniam firanki w miejscach gdzie ich w ogóle być nie powinno, opowiadam żarty o małżach i borsukach. Tworzę kornicase’y z niczego. Magic.
Jak to robię
Kucharz nie zdradza swoich receptur, ale… skoro zgodnie z prawem Murphy’ego prędzej czy później – a raczej prędzej – jakiś praktycznie marginalny case się wydarzy – wystarczy obserwować i przewidywać. Patrzę jak procesy działają i po chwili mam 10 uwag. To się dzieje samo!!! A potem trzeba chodzić do prawnego o kolejną zmianę w regulaminie… Oni mnie już pewnie nienawidzą… No ale cóż, przecież robię to prosto z serduszka, prosto dla nich.
Swoją drogą, ciekawe czy widzieli już borsuka…
Gdzie mnie znajdziesz
Tam gdzie borsuk… a zresztą, nie ważne.
Jestem tam, gdzie mnie serce zaprowadzi. Znajdziesz mnie w Warszawie i Radomierzu, na Tajlandii i na budowie domku. Nie ma takiego miejsca gdzie nie znajdę dziury w całym!
P.S. Szukanie dziur w całym i naprawa kornicase’ów nie jest ani łatwa ani lekka, ani przyjemna, a przez to nie jest tania. Chętnie Ci więc pomogę, ale jeśli ostatnio nie sprzedałeś jakiejś firmy kurierskiej bądź nie dorobiłeś się tych milionów monet inaczej, to weź się ogarnij. Prestiż.

