Czym się zajmuję

Biorę sobie jakiś proces na tapetę, taki podobno ułożony. Na przykład taki z dokumentu ze stemplem KORNICASE, z którego mogłeś tu trafić. No i jak już sobie wezmę, to mam do niego dziesiątki pytań i uwag, czym dotychczasowym właścicielom skutecznie podnoszę ciśnienie. Wyznaję zasadę Murphy’ego – jeśli w procesie coś prawie na pewno się nie zdarzy, to zdarzy się na pewno. Prawdopodobnie już się zdażyło, ale tego nie odnotowałeś…

Poza tym łączę kropki, wymieniam firanki w miejscach gdzie ich w ogóle być nie powinno, opowiadam żarty o małżach i borsukach. Tworzę kornicase’y z niczego. Magic.

Jak to robię

Kucharz nie zdradza swoich receptur, ale… skoro zgodnie z prawem Murphy’ego prędzej czy później – a raczej prędzej – jakiś praktycznie marginalny case się wydarzy – wystarczy obserwować i przewidywać. Patrzę jak procesy działają i po chwili mam 10 uwag. To się dzieje samo!!! A potem trzeba chodzić do prawnego o kolejną zmianę w regulaminie… Oni mnie już pewnie nienawidzą… No ale cóż, przecież robię to prosto z serduszka, prosto dla nich.

Swoją drogą, ciekawe czy widzieli już borsuka

Gdzie mnie znajdziesz

Tam gdzie borsuk… a zresztą, nie ważne.

Jestem tam, gdzie mnie serce zaprowadzi. Znajdziesz mnie w Warszawie i Radomierzu, na Tajlandii i na budowie domku. Nie ma takiego miejsca gdzie nie znajdę dziury w całym!

P.S. Szukanie dziur w całym i naprawa kornicase’ów nie jest ani łatwa ani lekka, ani przyjemna, a przez to nie jest tania. Chętnie Ci więc pomogę, ale jeśli ostatnio nie sprzedałeś jakiejś firmy kurierskiej bądź nie dorobiłeś się tych milionów monet inaczej, to weź się ogarnij. Prestiż.

17

Procesów, które wydawały się ułożone a nie były

127

Rzeczy na liście „ToDo”. Średnio dziennie.

32

powody, dla których Twój proces zwrotów jest niekompletny

214

razy opowiedziany żart o małży i borsuku

Czy to w Warszawie…

Q22, następnie Norblin. Dni mijają a Warszawa nadal nie wie jak powinny wyglądać dopięte procesy w e-commerce… Heh, „dopięte”… jeszcze takich nie widziałam…

…czy w Pradze

W Pradze podobnie, ładne miasto, smaczne jedzenie… ale jak oni mogą te karteczki naklejać w taki sposób… I nikt z tym nic? I tak to działa na codzień?